Trudne dziecko

„Byłam dobrą matką, a przynajmniej tak mi się zdawało. Z Melissą nie miałam nigdy żadnych kłopotów i myślałam, że to właśnie dlatego, iż nie popełniałam błędów wychowawczych. A potem urodził się Nick…” Nicka od chwili urodzenia rozpierała energia. Wił się i szalał przez cały dzień oraz większą część nocy. Jego rodzice byli przekonani, że dziecko nigdy nie śpi. Nawet zmiana pieluchy przypominała walkę na ringu! Nick zaczął wstawać w ósmym miesiącu, chodzić (a właściwie od razu biegać) w wieku dziesięciu miesięcy i do dzisiejszego dnia nie uspokoił się ani trochę.
Teraz ma pięć lat i staje się coraz silniejszy. Jest bardzo bystry i gotowy do pójścia do przedszkola, lecz czy przedszkole jest gotowe na przyjęcie jego? Rodzice zadają sobie pytanie: czy usiedzi przy stoliku? Czy nawiąże i utrzyma przyjacielskie znajomości? Czy nie zrobi sobie krzywdy lub nie wpadnie w jakieś tarapaty? Nieustannie martwią się o Nicka oraz o jego przyszłość; są nie tylko strapieni – są zmęczeni: fizycznie zmęczeni i żyją w ciągłym stresie. A wszystko przez to, że Nick jest uciążliwym dzieckiem.

Rodzice uciążliwych dzieci stoją przed trzema głównymi wyzwaniami: Po pierwsze, często nie zdają sobie sprawy z tego, co w zachowaniu dzieci można zmienić, a czego najprawdopodobniej zmienić się nie da. Dlatego też zdarza się, że ślepo rzucają się, by „wyleczyć” swoje dzieci czy coś w nich „poprawić”, a innym razem poddają się bez próby podjęcia walki. Po drugie, nieustannie martwią się o przyszłość rodziny i swego uciążliwego dziecka. Jak przebrnąć przez następny rok, a nawet następny tydzień? Czy impulsywny, nadmiernie aktywny syn stanie się kiedyś młodocianym przestępcą? Czy uparta córeczka odstraszy potencjalnych przyjaciół? Obawy rodziców oraz negatywne sformułowania, jakich często używają dla opisania swych dzieci, mogą wypaczyć proces wychowywania i przyczynić się do powstania niskiej samooceny u dzieci. Na koniec, muszą żyć i codziennie stawiać czoło dzieciom, które są odporne na metody w przypadku większości pociech czyniące cuda. Podobnie jak rodzice Nicka, przekonują się, że wiedza zapewniająca sukces w przypadku dziecka numer jeden staje się zupełnie bezużyteczna przy dziecku numer dwa, gdyż jest ono dzieckiem uciążliwym.

Z pewnością „łatwe” dziecko będzie pogodne, spokojne, o nawykach występujących z dość dużą regularnością, nie marudzące, gdy chodzi o jedzenie czy ubieranie. „Średnim” określimy dziecko, które ma negatywne podejście do nowych sytuacji i powoli się do nich adaptuje. Wiele z nadmiernie wrażliwych dzieci tak właśnie się zachowuje, przy czym mają także niski próg wrażliwości i dużą wytrwałość. Tymczasem „trudne” dzieci są niespotykanie energiczne, mają nieregularne nawyki i rytmy oraz ogromne trudności z adaptowaniem się do zmian. Uciążliwe dzieci będące tematem tej książki należą więc do grupy dzieci trudnych. Nasz podział na „kategorie” bierze także pod uwagę upór i nieposłuszeństwo: negatywnie nastawione do świata, marudzące, uparte dziecko, które nie wie, w którym momencie się zatrzymać.

Zdaje się mieć wszystkie sterowniki nastawione na maksimum, a pedał gazu zawsze dociśnięty do dechy. We wszystko, co robi, wkłada całą swą siłę i energię. Gdy inne dzieci idą, ono biegnie. W szkole nieustannie kręci się, denerwuje, bębni palcami. Nie ustaje w działaniu dopóty, dopóki nie padnie z wycieńczenia. Dziecko takie często nie zdaje sobie sprawy z własnej siły. Zamiast uściskać kogoś, zgniata go z niedźwiedzią siłą. Jeśli nie wie o tym, że drzwi są zamknięte na zamek, tak długo będzie próbował je otworzyć, aż klamka zostanie mu w dłoni. Zazwyczaj jednak nadmiernie energiczne dzieci są pogodne i chętne do współpracy; a ich styl bycia może być hałaśliwy, lecz nigdy agresywny czy wrogi. Uciążliwym czyni go więc nadmiar fizycznej energii.

Powoduje, że dziecko wciąż wpada w kłopoty, choć ma dobre intencje. Kiedy Robert był w czwartej klasie i zaczął chodzić na lekcje obsługi komputera, jego palce zaczęły żyć własnym życiem, stukając po klawiaturze i przełączając przyciski. Ostatecznie na ekranie pojawiał się śnieżek, drukarka nerwowo zgrzytała, a nauczyciel krzyczał: „Robert! Jeszcze nie teraz!” Dla impulsywnych dzieci, jak Matt i Robert, szkoła potrafi być prawdziwym wyzwaniem. Podczas gdy inne dzieci podnoszą palec do góry, one wykrzykują odpowiedź, przerywają innym, biorą coś z czyjejś ławki, głośno mówią. Podobnie jak w przypadku dzieci nadmiernie energicznych, ich zachowanie nie jest jednak wrogie. Gdy włażą w pokrzywy, wskakują do wody, nie sprawdziwszy wcześniej temperatury, czy wybuchają płaczem, ponieważ ktoś je zdenerwował, robią to po prostu pod wpływem chwili.

Archives

Bookmarks