Czasami jest tak, że to co wydaje się najzupełniej oczywiste i jasne dla jednej osoby, jeśli chodzi o jakiś temat, dla drugiej wcale tak nie jest. Jeśli obie strony nie upewnią się, że się dobrze rozumieją, to może wyniknąć z tego spory konflikt po pewnym czasie. Taka sytuacja ma bardzo często miejsce w relacjach między rodzicami a dziećmi. Dla rodziców najważniejsza jest często szkoła i nauka. I to wydaje im się tak oczywiste, że nie trzeba nawet o tym mówić. A to błąd – bo trzeba o tym koniecznie mówić. Bo dla dzieci to wcale nie jest takie oczywiste. Mają swoje priorytety i szkoła wśród nich przeważnie nie jest na najwyższym miejscu. Nastolatki tym bardziej mają inaczej ustawiony tok myślenia. Dla nich bowiem najważniejsza jest najczęściej grupa kolegów, koleżanek, to gdzie się razem wybrać, co będziemy razem robić i spędzać czas. A potem ważne jest spędzanie wolnego czasu na własnych przyjemnościach, takich jak gry komputerowe najczęściej. A dopiero potem nauka. Rodzicom bardzo trudno zrozumieć te odmienne priorytety i bardzo często stosują złe metody, aby przekonać krnąbrnego nastolatka do tego, by się uczył. To jest możliwe, trzeba tylko dużo silnej woli…

Dzieci o ponadprzeciętnych zdolnościach i inteligencji mogą mieć problemy w szkole. Okazuje się, że nie do końca dobrze radzą sobie z przyswajaniem jednolitego dla wszystkich, czyli raczej nastawionego na przeciętnie inteligentnego ucznia, programu nauczania. Psychologowie tłumaczą to zjawisko różnicami w pracy półkul mózgowych: geniuszom łatwiej jest używać prawej półkuli mózgu, ale to lewa steruje wszystkie procesami przydatnymi w toku uczenia się. Lewa półkula jest analityczna, kontroluje nasze logiczne myślenie. Za to prawa strona naszego mózgu jest intuicyjna, pomaga odczytywać obrazy i kojarzyć fakty. Dzieci uzdolnione myślą wielowątkowo i globalnie. Przykładowo mówiąc: dziecko bez problemu rozwiąże skomplikowane zadanie matematyczne, ale nie jest w stanie powiedzieć jak, odtworzyć procesu rozwiązywania zadania. Nie potrafi wytłumaczyć jak je rozumie, a tego oczekuje i wymaga nauczyciel. Dzieci wybitne często są również nadaktywne emocjonalnie. Może reagować nieadekwatnie do sytuacji, a to często utrudnia mu zawieranie bliższych przyjaźni z rówieśnikami.

Większość portali społecznościowych przeznaczona jest dla osób dorosłych lub ewentualnie nastolatków. Tymczasem profil na facebooku mają również młodsze dzieci. Naukowcy stwierdzili, że korzystanie z portali społecznościowych może mieć negatywne skutki, a szczególnie źle wpłynie na dzieci z niską samooceną. Jak wiemy w sieci chodzi o to by sprzedać swoją osobę. Mieć fajny profil, zabawne zdjęcia, wrzucać ciekawe informacje. Dzieci robią dokładnie to samo, jednak są bardziej skore do oceniania negatywnie zdjęć swoich rówieśników, czasem nie mają jeszcze zwyczaju „gryzienia się w język” i kiedy chcą kogoś skrytykować robią to bardzo bezpośrednio, nawet jeśli w niektórych sytuacjach nie wypada. Z drugiej strony też, dzieci często są bardziej wrażliwi na takie komentarze niż dorośli i często krytyczna uwaga może spowodować poczucie przygnębienia, a u dzieci wrażliwych, nawet prowadzić do załamania. Często, że dzieci mniej popularne na portalach społecznościowych, chcą przekonać te bardziej popularne do swojej osoby. Niestety nie zawsze się to udaje i wtedy dziecko czuje się ponownie odrzucone przez grupę, wyobcowane i ma wyraźnie zaniżone poczucie własnej wartości. Kontrolujmy więc, co nasze dziecko robi w sieci.

O tym, że Amerykanie są niezwykle pomysłowi wiemy już dawno. Ostatnim trendem przez nich wyznaczonym i bardzo popularnym za oceanem jest organizowane tak zwanych przyjęć ospowych. Idea jest taka, żeby chore na ospę dzieci spotykały się na zorganizowanej dla nich zabawie z dziećmi zdrowymi, by te mogły się zarazić i przejść przez chorobę jak najwcześniej. Ospa to choroba, którą przechodzimy raz w życiu. Po tym jak zachorujemy jesteśmy już odporni na jej wirusy. Łatwiej się ją przechodzi w dzieciństwie dlatego lepiej zachorować wcześniej. Rodzice argumentują swoje zachowanie tym, że naturalne zarażenie dziecka ospą jest bezpieczniejsze niż szczepienie go ( od kilku lat pojawiło się przekonanie, że szczepienie jest wyjątkowo niebezpieczne i są rodzice, którzy odmawiają szczepienia swoich dzieci ). Lekarze jednak biją na alarm i mówią, że takie zachowanie jest wyjątkowo nieodpowiedzialne. Ospa jest chorobą, która, wprawdzie rzadko, niesie ze sobą groźne powikłania zaczynając na zapaleniu płuc, a kończąc na zapaleniu mózgu.

Rodzice sześciolatków przeżywają teraz dylemat. Bowiem nie został wprowadzony wprawdzie nakaz rozpoczynania szkoły podstawowej w weku sześciu lat, jednak jest taka możliwość. Co więc będzie lepsze dla dziecka, pozostać jeszcze rok w przedszkolu czy też już rozpocząć na naukę szkolna. Czy dziecko już jest gotowe, czy nie będzie miało problemów w szkole, a może będzie się nudziło w przedszkolu i powinien już się zacząć uczyć? Która z tych decyzji będzie lepsza? Najgorsze jest to , ze o tym czy decyzja została podjęta słuszna okaże się już po niewczasie, czyli we wrześniu. Trzeba najpierw policzyć wszystkie tak i wszystkie nie. Tak więc, czy dziecko jest już dojrzałe do tego, aby w szkole spokojnie wytrzymać przez godzinę lekcyjną w ławce? Nowa podstawa programowa zlikwidowała naukę czytania i pisania w zerówce, obowiązek ten został przeniesiony do kasy pierwszej. Czyli w przedszkolu pozostała zabawa. Czyli dzieci w zerówce chodzą na wycieczki czy przedstawienia teatralne, nauczyciele mają dużą swobodę w doborze zajęć. W czasie zabawy dziecko ćwiczy sprawność manualną czy koordynację oka i ręki. Te ćwiczenia w przyszłości pomogą przy nauce pisania i czytania.